piątek, 22 maja 2015

pamiątka z warsztatów jogi

fot. dzięki uprzejmości Agnieszki Bichajło 





Narazie siedzę i milczę, bo dwa dni - 19/20 maja 2015 nakarmiły wszystkie zmysły i przestrzenie. Udało mi się doporowadzić do końca projekt, dotyczący upominku dla o. Joe, który prowadził warsztaty i konferencje. 


Wykonałam szkliwiony medalion ceramiczny, który był zwieńczeniem różańca z drewnianych i bursztynowych paciorków.

W tym samym stylu powstała aplikacja na koszulce bawełnianej. 

Projekt nawiązuje do ulubionego motywu ojca - Jezusa pogrążononego w modlitwie. Otwarte oczy i rana w boku oznaczają Chrystusa Zmartwychwstałego. Hasło jest nawiązaniem do zeszłorocznej konferencji, w której o. Joe mówił o konieczności podjęcia modlitwy medytacyjnej, która jest włączona w proces leczenia i powrotu do zdrowia dla osób uzależnionych. Dlatego "medykamenty" w negatywnym sensie tego słowa czy używki powinny być stopniowo zastępowane medytacją i innymi formami rehabilitacji. Minimalna dawka dzienna to 20 minut. Najlepiej dwa razy dziennie ;)

 http://www.wccm.pl/index.php?id=247


Bardzo dziękuję osobom, które pomogły w realizacji tego pomysłu - Pracowni MAHI za wypalenie ceramiki, Kasi Kozera z Pracowni ANGEL STUDIO za oprawienie w miedź medalionu, a Michałowi za wykonanie pieczęci do gliny i nadruk na koszulce.



środa, 20 maja 2015

Słowo stało się Ciałem - Tancerz



Projekt, który wypalał niecierpliwie dziurę w sercu.
Ile razy rzeźbimy, malujemy i wypowiadamy aby zrozumieć?
Myśl ulepiona w rękach  też staje się Ciałem.

Wieczny - Pierwszy i Ostatni Tancerz.
Najwyższy Jogin.
Na pamiatkę warsztatów i spotkania z Ojcem Joe Pereira u Rzeszowskich Dominikanów.

Będzie ciąg dalszy ;)

czwartek, 2 kwietnia 2015

modlitewnych paciorków przypomnienie




... lapisu lazuli, labradorytu, jaspisu czerwonego i kabamba, elementów srebrnych młotkowanych.


Zaczytałam się w symbolikę kamieni - chrześcijańską, terapeutyczną - każdą.
Mikołaj z Kuzy tak się o nich wyraził: "Niedostępne nam byty duchowe mogą jednak być przez nas badane poprzez symbole”.

Różne właściwości drogich kamieni sprawiły, że nadawano im określone znaczenia symboliczne.

(Stanisław Kobielus
Lapidarium christianum
Symbolika drogich kamieni. Wczesne chrześcijaństwo i średniowiecze
) Mam nadzieję, że niedługo wzbogacę o nie moje ceramiczne... obrazy ;)

ps. Model to żywe futro z kota.

wtorek, 13 stycznia 2015

dewocjonalia spersonalizowane

Czas taki nastał, że Czytelnicy błądzą myślami w Niebach, grzebią sobie w duszach i zaczynają podróż w strefę rytmicznego milczenia. Temat przypomniała mi Jola http://szymanska.blog.deon.pl/, która nosi radośnie swoją brokatową sercarecytację.


Idea ---> mieć ładny przyrząd do osobistej modlitwy. Wygodny, o określonym rytmie, odległościach wygodnych dla palców. W przypadku naszyjników długich jako komboskiony, czotki, różańce czy male ważne jest, aby zrównoważyć kamienie pod względem wagi, faktury, koloru. Do tego mamy jeszcze strukturę dotyku - chropowatości lub ich brak, fasetowanie kamieni i inne cuda. Regulacja może być i nie musi. Sprawdza się sznurek z supełkowaniem, podwójna elastyczna nić, jedwab, linka jubilerska (mmm, zależy od dynamiki noszenia - tu też ważny jest wybór pod styl życia, a nawet możliwość częstego kontaktu z wodą, A NAWET - bo i tak bywało - wygoda podczas... SNU)
Czasem Czytelnicy mają słabość do konkretnego kamienia i TAKI MUSI być. Ba! Proszą o dołączenie własnego elementu ozdobnego, czasem pamiątki. W ten sposób mają ją zawsze przy sobie.
Ja lubię wybrać dla konkretnych osób kamienie osobiście; czasem coś mi przypominają, wskazują, odsyłają. Noc Kairu była od początku pomyślana dla Joli, bo obie błyszczą!

Bardzo lubię wyzwania, ale o nich w osobnym wpisie, bo - choć obiecałam Twórcy (na Jego życzenie) anonimowość - to Jego ręcznie rzeźbione medaliony muszę przedstawić!



Biżuty ze zdjęć pojechały to Joli, Anety i Artura.

czwartek, 20 listopada 2014

Dawno temu, w lecie 2013 ;) warsztaty!


Bardzo spóźniony wpis, jednak obecni na zdjęciach kursanci (wszyscy!) zawsze są obecni w moich myślach i sercu !

Rok temu bardzo kameralnie działaliśmy z gliną, upał był nieziemski, ocieral nam się o nogi ciężarny kot sąsiadów a wiśniówka roztapiała się wraz z kieliszkiem, zanim trafiła do ust. Glina wysychała z prędkością światła, rozmowy płynęły jak wartki potok, a ciasto Oli roztaczało zapachy! Kursanci wcześniej się nie znali, jednak nawiązano mocną linę porozumienia i wspólne tematy wypełniły ogród. Pani instruktor sportu i chińskich ćwiczeń Tai -Chi wpadła "przejazdem" i dała się wciągnąć w lepienie ( a ostrzegałam, że glina wciąga!;) ), Marcin ulepił cały asortyment kubkowo - miseczkowy do kawy i orzeszków plus zegar i podstawka pod kadzidełka, panie stworzyły piękne patery, łyżeczki (!), kolczyki i cukiernice, a nawet kolczyki i ściennego anioła.

Jestem bardzo dumna ich pracy - powstały rzeczy oryginalne, praktyczne i piękne! Do tego zawierają odcisk emocji, życia i tamtych chwil, co jest bardzo cenną pamiątką, utrwaloną w glinie. Sami dokładnie wiedzieli, jaki efekt chcą osiagnąć, tylko czasem służyłam pomocą czysto techniczną (przynieś-wynieś-wymień wodę w wiaderku do mycia rąk) ;D

Podczas drugiego spotkania szkliwiliśmy wypaloną ceramikę.

Bardzo spodobał mi się ten zespół, zapraszam ponownie w sezonie letnim! Olu, Marcinie, Ewo - Pozdrawiam i do zobaczenia!